If you want to read our blog in other language than Polish, please use Google Translate. It helps you where we are.

Idź do relacji z pierwszego dnia wyprawy

(Aby czytać relacje po kolei na poszczególnych stronach, czytaj je od dołu - najnowszy post jest zawsze na górze)

Relacje04 Sep 2008 02:00 am

53 dni naszej wyprawy minęło okropnie szybko. Przejechaliśmy 4519 km, zwiedziliśmy 5 stolic, i ogromny St. Petersburg. Przeprawiliśmy się szlakami rowerowymi przez Niemcy z pięknymi kurortami, pustą - południową i bardziej uprzemysłowioną - wschodnią Danię. Przez Szwecję, która nam wydaje się idealnym do życia krajem, ale i Finlandię, gdzie urzekły nas dobre serca jej mieszkańców. Rozdział Rosja był pisany strachem, ale tylko na strachu się na szczęście skończyło. Zatrzymując się w tym miejscu, dodam, że w Rosji jechaliśmy ok. 10 km ścieżki rowerowej poprowadzonej wzdłuż morza, o której mówiliśmy: “nawet lepsza niż w Danii”. Ale to był niestety tylko wyjątek, potwierdzający regułę, że w Rosji rowerzystów się nie szanuje. Wjeżdżając ponownie do Europejskiej Unii (Estonia), poczuliśmy skok jakości towarów, ale i atmosferę powrotu. Kraje zmieniały się częściej, niż pojawiały relacje… bo w mig byliśmy już w trochę jakby zacofanej Łotwie, a zaraz potem Litwie, którą poznaliśmy jedynie z perspektywy nadmorskich wiosek i miasteczek. I pięknej Mierzei Kurońskiej, która przeprowadziła nas znów w Rosyjskie bramy, gdzie nasze serca poczuły żal z powodu kończącej się wyprawy.

Przed napisaniem tego posta przeczytałem swoje 30 relacji i… trochę żałuję, że nie ma ich o 23 więcej. Bo efektem braku czasu na codzienne ich pisanie, był brak miejsca na pokazanie naszych wszystkich przygód i emocji. Ale w tej “trzydziestce” coś jednak jest. Bo nam te 53 dni zleciało, jak dni tylko 30…

Wkrótce zarówno u naszych patronów medialnych, jak i na naszej stronie pojawi się relacja z wyprawy ilustrowana zdjęciami. Ale uwaga - zainteresowani - uzbrójcie się w cierpliwość. Bo dla Kasi wrzesień, to walka z matematyką i fizyką, a dla mnie czas przygotowań do obrony pracy magisterskiej. I w tym boju trzymajcie za nas kciuki, jak trzymaliście je, gdy zmagaliśmy się z deszczem i wiatrem, górami i upałami, czy też pędzącymi obok nas samochodami.

A czy pamiętacie arkusze thankyourope? To przecież clue naszej wyprawy. Nie były łatwe do przewożenia. To się odczepiały, innym razem w koło wpadały i zaginały. Ale są wszystkie cztery na powrót z nami… i z Wami. Obok drukowanych 130 miejsc, pojawiło się ok. 50 nowych osób dopisywanych w kolejnych dniach jazdy, dzięki którym przebrnęliśmy przez trudy, które nas napotykały i dzięki którym, mogliśmy przeżyć, co tu dużo mówić - przygodę życia.

Dzięki!

Relacje02 Sep 2008 02:36 am

Szczęśliwie ostatnie dwa dni mieliśmy bez kropli deszczu.To ułatwiło nam “przelot” przez Obwód Kaliningradzki.Nasza kąpiel w morzu była najdłuższym przystankiem na terytorium tej części Rosji.Kaliningrad zwiedzaliśmy bardzo krótko,właściwie był to przejazd przez jego centrum,z krótką przerwą na zdjęcia.A sam obwód z perspektywy głównych dróg bardzo pachnie Europą.Zarówno jeśli chodzi o drogi,jak i domostwa w ich pobliżu.Trwa tam także kampania społeczna,która ma skłonić mieszkańców do nie pozostawiania śmieci na łonie przyrody.To co wcześniej słyszałem o obwodzie,albo nie zostało przez nas dostrzeżone,albo się po prostu zmieniło.Na obu granicach nie mieliśmy problemów.Strażnicy wypytywali jedynie czy jedziemy do domu,byli nawet zainteresowani,a przy tym pełni podziwu dla naszej ekspedycji. I tak znaleźliśmy się na powrót w Polsce,po 52 dniach,widząc nie niebieskie, a - zadziwiające w tym momencie - zielone znaki na drogach. Teraz,byle do 8.22 - zobaczyć Dw. PKP Tychy…

Relacje31 Aug 2008 01:18 pm

Od kilku dni mówiliśmy sobie, że w Kłajpedzie odbędzie się kąpiel za wszelką cenę. I mimo, że pogoda była całkiem ładna, to tak się stało, że poczuć fal nie mogliśmy. Za to dziś, już na ziemii rosyjskiej, przy silnym, zimnym wietrze i świetnych falach oraz na szczęście słońcu, udało się - druga kąpiel w morzu podczas dwumiesięcznej wprawy stała się faktem. Gdyby ktoś mierzył jej wartość w ten sposób, powie: co to za wakacje nad morzem? Ale my przed chwilą siedząc na plaży przejechaliśmy palcem po horyzoncie morza od wschodu po zachód i patrząc na siebie stwierdziliśmy… My tam byliśmy, i tam, i tam, i tam też. Tam na prawo, na lewo i tam na wprost… na każdym brzegu Bałtyku. Za 2 godziny ostatni raz spojrzymy na morze. Dziś ostatnia noc, a jutro, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wieczorem będę pisał ostatniego mmsa jadąc razem z Kasią w pociągu z Elbląga do Tychów po ponad 4000km spędzonych na rowerach…

Relacje30 Aug 2008 09:42 pm

Po przeprawie w błotach i dotarciu do Kuldigi,musieliśmy poczekać na przejście przez most ok.1h, bo trafiliśmy akurat na huczne otwarcie po remoncie… który dofinansowała UE. Po tym jak zobaczyliśmy,wodospady i starówkę,udaliśmy się do Lepiaji-tym razem drogą główną, ale na szczęście mniej ruchliwą. Niestety wiatr nie odpuszczał i nie dotarliśmy do celu. Nocleg w ten dzień na dziko, a przed snem, leżenie na łące i wpatrywanie się w piękne gwieździste niebo. Na następny dzień zwiedziliśmy carskie forty. Bardzo zaniedbane. Można do nich wchodzić i błądzić w ciemnych labiryntach… My nie zagłębiliśmy się zbyt głęboko, gdy spotkaliśmy wybiegającego, wystraszonego mężczyznę. Lepiej jednak mógł sobie zamówić przewodnika… Ostatni nasz nocleg mieliśmy w stodole. Każda szanująca się wyprawa musi to zaliczyć ;) Ale tu na piętrze był pokoik z łóżkiem,na które przygotowano nam nawet pościel. A dziś była Litwa.A w niej Kłajpeda a na koniec dnia wydmy na Mierzeji Kurońskiej.

Relacje28 Aug 2008 02:35 pm

Nie wiem,czy zbyt słabo znamy swój kraj,ale wydaje mi się,że miejsc takich, jak tu widzieliśmy,w Polsce nie ma.Ostatnie 90km jechaliśmy z Rygi,drogą oznaczoną numeracją-wnioskuję,że po drodze krajowej, druga, najgłowniejsza w tej okolicy.Jak się okazało, z 90km,ok. 70 to droga ziemna. W Skandynawii drogi takie prowadziły do leśnych wiosek i były specjalnie oznaczone.Tu wyrasta po prostu znak informujący o końcu asfaltu i dalej się męcz.Nam dodatkowo jazdę utrudniał bardzo silny wiatr z południowego zachodu, a pod koniec dnia deszcz. Nasze ubrania głośno krzyczą:”wypierz mnie”. Przez ostatnie ulewy w piastach wypłukuje się smar. Jedna zaczęła strzelać.Jednak uśmiecha się do nas szczęście. W największej ulewie, wśród domów ruder napotykamy jeden zadbany. Pan na szczęście mówi po… rosyjsku. Pokazuje miejsce na namiot, jednak ostatecznie nie rozkładamy go i nocujemy pod dachem. A rano pomaga naprawić piastę i zostawia mi na pamiątkę klucz, którego używaliśmy.

Relacje26 Aug 2008 09:29 pm

Wyjechaliśmy już z Estonii, co więcej, dojechaliśmy już do stolicy Łotwy-Rygi.Ostatnie 3 dni to dzień w dzień dystanse ok 120 km. Z czego ostatni to jazda w deszczu od pierwszego do ostatniego km. Ale tej nocy ostro nam powiało. Mimo, że okropny wiatr rozbudzał nas co chwilę, wiedzieliśmy, że to dobry znak. I owszem. Dziś na niebie rozbłysło słońce. Zimny wiatr na kąpiele morskie nie pozwalał, ale my i tak wiedzieliśmy - co by się nie działo - dzisiaj mamy zabawy w wodzie zapewnione. Pod Rygą jest największy aquapark w północnej Europie. Więc, jak tylko zwiedziliśmy ryską starówkę, popędziliśmy co sił pod ostry wiatr, a później już tylko spadaliśmy w dół z kolorowych rur. Co do rowerów, to wykorzystaliśmy sprawdzony sposób z Hansa-Parku. Wszystko pozostawiliśmy u ludzi, u których nocujemy na ogrodzie. A teraz,zrelaksowani, idziemy szybko spać, bo jutro szykuje się znowu długa jazda. Ale po drodze zobaczymy wodospady w Kuldidze-podobno atrakcję numer jeden na Łotwie.

Relacje24 Aug 2008 09:46 pm

Tak określa się Parnu, miasteczko, któremu wiele brakuje do naszych i niemieckich kurortów. A pogoda dziś też niezbyt letnia, więc nie mogliśmy wypróbować perełki Parnu, czyli plaży. Dziś śpimy już w Łotwie. Nie wiemy jeszcze, czy mamy przestawić zegarki spowrotem na naszą strefę czasową. Przez ostatnie trzy tygodnie żyliśmy o godzinę później niż w Polsce. Przedwczoraj słońce schowało się za horyzontem morza o 20:54. Ciemno robi się jakieś 40min później. Ale zjeżdżamy ostro na południe i dni bardzo się skracają. Przy okazji wytwarza się już atmosfera powrotu. Przypominają nam się wydarzenia i spotkani ludzie. A dziś spotkaliśmy Polaków, którzy wracają z Finlandii. Powiedzieli, że podobno w Polsce ciepło. Mogłoby i nam poświecić mocniej, bo do końca wyprawy ok. 8 dni, a my w morzu kąpaliśmy się tylko raz… A tu na powrót mamy obok siebie Bałtyk z szerokimi plażami, więc chcielibyśmy z naszej wyprawy zrobić także trochę “wakacji nad morzem”.

Relacje23 Aug 2008 09:16 pm

To nie Polska, gdzie nawet latarnia na takiej ostatniej wsi, jak Stilo, jest udostępniona dla turystów. Dość, że ciężko ją było znaleźć, to na miejscu przywitała nas tabliczka “teren prywatny” i groźny pies. A wielkie, groźne psy to coś co z Estonii robi mix Skandynawii i Rosji. Skandynawii-bo ją trochę przypomina, zresztą sami Estończycy czują się bardziej skandynawami niż mieszkańcami państw bałtyckich. Wspólne też są drogi szutrowe zamiast asfaltu, jednak te są tu dużo gorsze niż w Szwecji. A Rosja? To - wspomiane - psy, ale też rosyjski język, który tu jest w powszechnym użyciu - co, tak na prawdę, już nie raz nam bardzo pomogło. A nasze ostatnie noclegi? Wspomnijmy tu ten w Tallinie. Mieszkanka udostępniła nam salon, gdzie spaliśmy na materacu, ale najbardziej zdumiało jej zaufanie do nas. Powiedziała: “tu macie masło, chleb, owoce, czekoladę, tu jest toster, noże, talerze. Tak się przełącza kanały w TV… Wszystko do waszej dyspozycji” i poszła spać…

Relacje22 Aug 2008 01:50 pm

Tallin. To tylko 420 tys. mieszkańców. Jak to porównać z np. St. Petersburgiem, który ma 4,5 mln mieszkańców? Rynek jak w małym miasteczku, wsystko bardzo przyjemne, takie spokojne. A spokój się nam przyda, bo jazda ostatnio na nerwach nam pograła. A to wszystko przez skróty, raz się wpakowaliśmy prosto w ciemny las, jedyna słuszna droga to powrót i strata 1 godziny. Drugi raz to przeprawa przez torfowiska. Co prawda kładki były urokliwe, ale bardzo śliskie. Finalnie oboje mieliśmy za sobą po kilka wywrotek wprost do grzęzawiska. Ale będziemy mieli co wspominać. I tak zgodnie stwierdzamy, że to co tworzy natura, w pamięci zostaje dłużej. Tak pewnie będzie też z 7-metrowym wodospadem, z którego spadała woda o kolorze rdzy, czy też innym wodospadem spadającym tuż przy morzu, u stóp którego leżą setki kluczy z kłódek pozostawionych przez młode pary. Dziś mam nadzieję wejść wkońcu na drugą latarnie tej wyprawy. Ciekawe czy będzie otwarta… Zobaczymy już za 2h.

Relacje19 Aug 2008 04:18 pm

To usłyszeliśmy od jednego z Finów przed wjazdem do Rosji.Inny mówił:”Finland,no problem.Rassija, many problems.”Czytając o Rosji w internecie byliśmy spokojniejsi,a oni na powrót nas wystraszyli.Ale na szczęście nie było tak źle.Dłuższa kontrola na granicy,to jedno. Drugie,to zawrócenie nas z strefy przygranicznej.Nie mieliśmy specjalnego zezwolenia i nie mogliśmy jechać blisko morza,tylko się wrócić ok 10km i podążać w głąb lądu.Droga do granicy przez ląd była nawet krótsza,ale za to ominęliśmy znów dwie latarnie.Więc w Rosji nie widzieliśmy ani jednej.Mieliśmy jednak dużo szczęścia w tamtym dniu.Mieliśmy spać w lesie,a tu wyrasta nagle na horyzoncie wioseczka.W jednym z domów widzimy Daewoo Lanos-myślimy,będzie OK. Na auto ich stać,a mafią też na pewno nie są. I rzeczywiście.Dom zamieszkuje starsza Pani,a w odwiedzinach jest u niej syn.Proponują nocleg w domu.Zaufaliśmy i spaliśmy w ciepłym łóżku.A wczoraj długa,nudna jazda główną drogą. I oto jesteśmy w Estonii.

Next Page »